Mam 4 lata i jestem asertywny!

07-02-2014 09:25 | Ogólne | komentarzy: 3
Udostępnij:

     Zalążki asertywności pojawiają się u dziecka około 12 miesiąca życia. Znane wszystkim nawoływania mające na celu przyciągnąć naszą uwagę oraz stanowcze, dziecięce NIE to właśnie to! Aby asertywność w pełni rozkwitła potrzebujemy być zauważani, wysłuchani i akceptowani. Musimy czuć, że nasze potrzeby są brane na serio.

     Od dwóch lat przyglądam się relacji, jaką ma ze swoim 4-letnim synkiem moja przjaciółka Dorota, Polka mieszkająca w Szwajcarii. W “bieżącce” dnia codziennego trzyma się zasady, że to ona odpowiada za poziom dialogu i komunikację z dzieckiem. Komunikację, opartą na zaufaniu do dziecka i do jego własnych sposobów na zaspakajanie potrzeb.

     Przyjazdy rodziców Doroty, ze względu na odległość, to zazwyczaj tygodniowe pobyty. Viktor uwielbia dziadków. Jednak podczas ostatnich odwiedzin stało się coś, co zaskoczyło wszystkich. Ten pobyt babci był nieco dłuższy niż poprzednie (prawie dwa tygodnie). Pewnego dnia, Viktor z powagą i spokojem w głosie spytał “A co Ty się tak do mnie wprowadziłaś?”. Nastąpiła ogólna konsternacja, nie padło jednak nic w stylu: “Jesteś niegrzeczny!, Jak odzywasz się do babci?, Przeproś natychmiast!”. Odpowiedź babci była godna “przeciwnika”, “No wiesz, już niedługo pojadę, a poźniej znowu przyjadę”, na co Viktor “Nie, nie, teraz jest kolej na Dziadzia!”.

     Nie jest to scenka pedagogiczna pt. “Niegrzeczny, źle wychowany chłopiec”. Wręcz przeciwnie, to przykład na pielęgnowanie równości emocjonalnej w kontakcie dziecko - dorosły.

Co się właściwe stało?
     Dzieci w przeciwieństwie do nas nie teoretyzują, używają konkretnych, żywych słów. Viktor wychowywany jest w atmosferze akceptacji i poszanowania dla jego potrzeb. Dlaczego przedłużony pobyt babci wzbudził zastanowienie? Czy według niego naruszony został panujący w domu porządek? Może dysonas wywołał fakt, że uwaga mamy była podzielona, a jego potrzeba bycia słyszanym i widzianym nie była zaspokojona tak, jak jest w sytuacjach kiedy nie ma gości? Jedno jest pewne coś mu przeszkadzało, więc postanowił to zakomunikować!
     
    Dziecko to człowiek w procesie nieustannej zmiany. To co mogłoby być przez Viktora zakceptowane np. 4 tygodnie wcześniej w tym konkretnym momencie wywołało sprzeciw. Coś było nie po jego myśli, jedna z jego potrzeb nie była w pełni zaspokojona i jasno to wyartykułował.

     Dzieci nie znają sposobów na redukcję dysonansu emocjonalnego. Jeśli ich coś denerwuje i czują się źle pokazują to całym sobą. Viktor zachował się po prostu asertywnie. Tą umiejętność często chcą posiąść dorośli, uczęszczając na kursy doskonalenia osobowości. U Viktora cecha ta wykształciła się naturalnie, dzięki temu, że wychowywany jest w atmosferze akceptacji dla prób i błędów bez których nie ma rozwoju.

 

 

Komentarze:

21-02-2014 18:57 | autor: o nas dla nas
Cyt. 'Dzieci uczą sie więcej obserwując nasze zachowania (szczególnie w
sytuacjach kryzysu i wielkich emocji) niż na podstawie tego co im mówimy. Im bardziej jestem cierpliwa, tym więcej cierpliwości one są w stanie okazać'. Tym cytatem z jednego z otrzymanych listów chciałbym podumować ostatni wpis. Dziękuję za wszystkie emaile!
07-02-2014 22:04 | autor: Babcia
Wspaniale tresci czytajac od razu mialam obraz swojej ponad czteroletniej wnuczki to co pani pisze jest bardzo pouczajace pomaga bardzo w analizie zachowan naszych milusinskich czekam na dalsze wpisy pozdrawiam848
07-02-2014 11:05 | autor: Adam
Yes, children of all ages like to be taken seriously! Thank you very much for this reminder...

Napisz komentarz:

Imię / nick:
Adres e-mail: (nie będzie publikowany)
Treść: